Marka? A po co mi to? Najczęstsze powody, dla których firmy nie chcą inwestować we własną markę

Dodano: 12.09.2018

Marka tu, marka tam. Wszyscy piszą i mówią o tym, jak ważne we współczesnym biznesie jest zbudowanie silnej, rozpoznawalnej marki, która oprze się największym kryzysom i zawsze będzie pożądana przez klientów (no dobrze, może trochę popłynęliśmy). Wygląda jednak na to, że spece od marketingu, w tym my, niepotrzebnie się wysilają. Na co dzień mamy do czynienia z przedsiębiorcami, którzy albo nie wiedzą, czym właściwie jest marka, albo w ogóle nie są zainteresowani inwestowaniem w nią pieniędzy. Z czego to właściwie wynika? Dlaczego firmy tak uparcie bronią się przed budowaniem marki? W naszym artykule dokładnie diagnozujemy najczęstsze przyczyny.

Strach przed wysokimi kosztami

Budżet jest kagańcem, który zakłada sobie ogromna większość firm. Nie dziwimy się temu, bo nie każdy biznes stać na to, aby wydawać pięciocyfrowe kwoty na promocję. O ile jednak jesteśmy w stanie zrozumieć bardzo oszczędnego właściciela jednoosobowej firemki, któremu zależy tylko na wypracowaniu sobie sensownej pensji, o tyle uzasadnienie rezygnacji z budowania marki ograniczonym budżetem przez większe przedsiębiorstwa jest co najmniej mało wiarygodne.

Te same firmy, które nie inwestują w markę, bo „to jest za drogie”, nie mają problemów z przeznaczeniem grubych tysięcy złotych miesięcznie na kampanię AdWords. Dlaczego wybierają reklamę w wyszukiwarce zamiast mozolnego budowania brandu? Odpowiedź jest prosta: AdWords daje natychmiastowe efekty. Warto jednak zwrócić uwagę na dość istotny „szczegół”: silna marka gwarantuje sprzedaż niezależnie od sytuacji rynkowej i strategii reklamowej. AdWords to rozwiązanie na dziś. Marka – na jutro, pojutrze i wiele następnych lat.

Sentymenty

Bywa tak, że przedsiębiorca jest święcie przekonany, iż on już ma markę, choć w ogóle nie dostrzega jej bardzo słabej pozycji na rynku. Ten problem mają przede wszystkim tzw. biznesmeni starej daty, którzy kiedyś odnieśli sukces, ale dziś nie bardzo potrafią się przystosować do rynkowych realiów.

Rozmowa z takim przedsiębiorcą zawsze jest trudna. Sugerujemy np. zmianę nazwy, logo i całej identyfikacji wizualnej, ale napotykamy na kategoryczny sprzeciw. Właściciel nie chce o tym słyszeć, bo kieruje się sentymentami, emocjami, nie chce rozstawać się z czymś, co ciężko budował. Problem w tym, że jego starania nie mają dziś żadnego przełożenia na poprawę sytuacji biznesu. Drastyczne decyzje bywają bolesne, ale czasami zwyczajnie trzeba je podjąć. Nie wszyscy potrafią się na to zdobyć.

Moja konkurencja nie ma marki i świetnie sobie radzi

Oj tak, ten argument pada w co drugiej rozmowie na temat marki. Przedsiębiorcy przyglądają się działaniom konkurencji i próbują ją naśladować, co jednak nie zawsze ma sens. Gdy słyszymy, że np. „Panie, Stachu Woźniak ma firmę od 20 lat, nawet nie ma nazwy i żadnego logo, a co rok zmienia sobie mercedesa.”, to już wiemy, że biznes naszego potencjalnego klienta jest obliczony wyłącznie na osiąganie bieżących korzyści i został zbudowany na bardzo słabych fundamentach.

Wspomniany argument można łatwo zbić. Zawsze zachęcamy naszych klientów, którzy tak bardzo bronią się przed inwestowaniem w brand, by zadali sobie pytanie: czy gdyby konkurencja, na którą się powołują, jednak miała silną markę, to mogłaby przynosić jeszcze większe dochody i osiągnąć taką przewagę, że nikt by już nie zagroził? To skłania do refleksji.

Mówienie, że firma jakoś tam się kręci, więc marka nie jest jej potrzebna, zawsze przywodzi nam na myśl takie porównanie: po co kupować samochód za ciężkie pieniądze, skoro można chodzić pieszo, jeździć komunikacją publiczną albo rowerem? Po to, aby polepszyć sobie życie. Inwestycję w brand należy więc traktować, jako sposób na „polepszenie sobie biznesu”.

Moich klientów to nie interesuje

To również standardowy argument, z którym jednak absolutnie nie można się zgodzić. Przedsiębiorcy bardzo często bazują wyłącznie na swojej intuicji. Coś im się wydaje, a więc przyjmują, że tak jest. Właściciel firmy widzi, że ma satysfakcjonujące go wyniki sprzedaży i wyciąga z tego prosty wniosek: żadna marka nie jest mi potrzebna, bo klienci nie zwracają uwagi na takie „bzdury”. To fałszywe rozumowanie.

Współczesny klient to człowiek wykształcony, obyty z Internetem, korzystający z nowoczesnych technologii i – to najważniejsze – nieakceptujący bylejakości, tandety i cepelii. Nie ma zamiaru korzystać z usług firm, które kpią sobie z jego poczucia estetyki i nie szanują same siebie, o czym świadczy fatalna identyfikacja czy głupia nazwa. Może napisaliśmy to zbyt dosadnie (w komunikacji 1:1 się hamujemy), ale taka jest prawda i czas najwyższy sobie ją uzmysłowić.

I tak niedługo sprzedam firmę

To świetnie! A czy zadałeś sobie pytanie: kto właściwie ją kupi i za ile? Nie wiesz? No tak… To my Ci odpowiemy. Jeśli „firma to Ty”, co w polskich warunkach jest klasycznym modelem biznesowym, nie kupi jej nikt. Inwestorów interesuje przede wszystkim brand, który jest dla nich ważniejszy nawet niż zaplecze maszynowe czy inne składniki trwałe majątku.

Firma, która nie ma żadnej marki, jest praktycznie bezwartościowa i bardzo trudno jest ją sprzedać – a już na pewno za korzystną cenę. Nie musisz nam wierzyć. Sam wkrótce się o tym przekonasz.

Uparte rezygnowanie z inwestowania w markę to droga donikąd. Nawet małe biznesy śmiało mogą rozpocząć proces budowania silnego brandu, co wcale nie wymaga posiadania worka pieniędzy. Jest mnóstwo niedrogich narzędzi do kreowania wizerunku, by wymienić chociażby content marketing. Trzeba tylko po nie sięgnąć.

Artykuł przygotowany przez Soluma Interactive, zobacz więcej: bezpłatne poradniki dla firm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *